AfD faworytem niedzielnych wyborów w Saksonii-Anhalt. Służby szykują się na zamieszki
Landtag Saksonii-Anhalt zostanie wybrany 6 września, a sondaże dają Alternatywie dla Niemiec ponad 40 procent. Byłby to pierwszy raz po wojnie, gdy skrajna prawica sięga w Niemczech po władzę. Służby przygotowują się równolegle na możliwe zamieszki i starcia.
Mieszkańcy Saksonii-Anhalt idą do urn w niedzielę, 6 września. Zdecydowanym faworytem jest Alternatywa dla Niemiec, której poparcie w badaniach przekracza 40 proc.
Stawka wykracza poza jeden land. Gdyby ugrupowanie faktycznie sięgnęło po rządy, byłby to pierwszy taki przypadek w powojennej historii kraju — dotąd skrajna prawica nie objęła tam władzy. Konsekwencje ewentualnego zwycięstwa rozpatrywane są nie tylko w odniesieniu do samych Niemiec, ale też do Polski.
Skąd bierze się siła tej partii? Wskazuje się przede wszystkim na posępne nastroje społeczne i erozję zaufania do dotychczasowej sceny politycznej. Niemiecki politolog prof. Wolfgang Merkel tłumaczył: „Wynika to przede wszystkim z ogromnego rozczarowania tradycyjnymi partiami i utraty zaufania do nich".
Przygotowania do niedzieli obejmują też scenariusze siłowe. Niemieckie służby liczą się z zamieszkami, starciami i falą przestępczości, między innymi ze strony radykalnych zwolenników AfD. W ocenach pojawia się obawa o powtórkę wydarzeń z Kapitolu. Możliwych scenariuszy jest kilka, a sam alarm traktowany jest jako kolejny dowód na zły stan niemieckiej polityki.
Po przeciwnej stronie trwa mobilizacja. Środowiska, które chcą zatrzymać marsz AfD po władzę, namawiają wyborców do strategicznego głosowania — czyli do oddawania głosów na te ugrupowania, które walczą o przekroczenie progu wyborczego.
Doniesienia rozchodzą się w opisie charakteru samego głosowania. W jednych relacjach mowa o wyborach lokalnych, w innych wprost o wyłonieniu nowego landtagu. Różni się też akcentowanie skali: raz jako lokalne rozstrzygnięcie o konsekwencjach ogólnokrajowych, raz jako dzień, który przesądza o przyszłości całych Niemiec.
Warto pamiętać, że przewaga w sondażach nie jest jeszcze wynikiem wyborczym, a pytanie, czy zwycięstwo w głosowaniu rzeczywiście przełoży się na przejęcie władzy, pozostaje w relacjach otwarte.